sobota, 30 sierpnia 2014

Sierpień

Witam Kochani!
Na początku chciałam przeprosić, że długo nie pisałam oraz powiedzieć, że zawiedliście mnie. Na fp bloga, nie ma ani jednego like! Stworzyłam go po to, aby informować was co się dzieje, kiedy będzie kolejny post i na jaki temat oraz o innych sprawach, lecz nie mam po co. No cóż, trudno.
Przechodząc do tematu, dzisiaj mam dla was podsumowanie!
[Jeeeej, juhu, jak fajnie!]

BLOG
Dużo się nie zmieniło. Mało pisałam, a nawet bardzo mało. Przybył mi jeden obserwator i bardzo za to dziękuję! Zbliżam się też do 3000 wyświetleń i jestem z tego powodu baaardzo szczęśliwa. A, no tak! Zapomniałam. Nie wiem czy zauważyliście, ale zmienił się mój design, za co bardzo dziękuję Kice. Ogólnie pod moimi nielicznymi postami byliście nawet aktywni, z tego też jestem zadowolona i oby tak dalej.



ULUBIEŃCY
Dzisial troszkę ich będzie, a mianowicie aż 4! Pierwszy ulubieniec, to pianki "Marschmallow", które praktycznie codziennie gościły w moim brzuchu. [a d... tyłek rośnie!] Oczywiście, podpiekałam je sobie, ponieważ dla mnie jedzenie zwykłych pianek to żadna frajda. I to przeurocze opakowanie z piankowymi stworkami :3 Ja kupowałam je w Dino.

Kolejna rzecz, a raczej napój to przepyszna cytroneta od Tymbarka! Już sama butelka z tym kapslem jest przepiękna. A smak.... mmmmmm. Nic dodać, nic ująć. Przypomnia troszkę te oranżady w szklanych butelkach, które kupowało się za kaucją lub odnosiło szkło. Jak dla mnie [kogoś kto pije tylko samą, niegazowaną wodę] to jest cudny napój na gorące dni!

Następny ulubieniec jest dość znany na różnych blogach, vlogach itd. Jest to pomadka Baby Lips, a szczególnie ta żółta "Intense Care". Ma lekki, mleczny zapach oraz jest bezkolorowa! Czyli coś dla mnie. Świetnie nawilża usta i odżywia je. Przez wakacje nie rozstawałam się z nią na krok i wczoraj musiałam kupić nową, gdyż niestety poprzednia skończyła swoją żywotność.

A ostatni ulubieniec jest dość nietypowy, gdyż jest to poduszka! Kupiłam ją w sklepie Nanu-Nana i od razu sie w niej zakochałam. Jest w kolorze fioletowym, w kształcie stopy. Wypełniono ją małymi kuleczkami hmm, no wiecie. Pewnie kojarzycie takie zagłówki np. do samolotu? Coś takiego. Taka strasznie mięciutka.







PIOSENKA
Piosenki miesiąca są dwie. Pierwsza, to humorystyczna, zostająca w pamięci głupia pioseneczka. Kiedy pierwszy raz ją usłyszałam, nie mogłam przestać jej śpiewać, uwielbiam ją! A oto jej kawałek "The coconut nut is a giant nut, if you eat to much you get very fat" Znacie to?
Jest to Coconut song [Da coconut nut].
Druga, jest całkowicie inna. Wykonana przez Christine Aguilera [Tak to się odmienia?] oraz A Great Big World. Pewnie już wiecie o co chodzi. Tak, jest to Say Something. Uwielbiam takie smutne, ale piękne piosenki a ta jest genialna. No, nie wiem co napisać, po prostu posłuchajcie!
Say Something

SZKOŁA
Jak wszyscy wiemy, po jutrze czas do szkoły! Ja odwiedziłam ją już wczoraj, ponieważ naszej klasie przypadł zaszczyt organizacji rozpoczęcia roku. Nie mam do szkoły złego podejścia. Lubię szkołę za to, że w niej poznajemy przyjaciół, znajomych, lub nawet pierwsze miłości. Wiele się w niej dzieje, to dlaczego na nią narzekamy? Bo musimy sie uczyć? Powinniśmy to przecierpieć, starać się [chociaż] o jakieś oceny i dziękować, że dzięki niej poznaliśmy takich świetnych ludzi! Nie będę wam tutaj wpychać Bak tu schul, czy coś w tym stylu. Chciałam się wam tylko pochwalić, moimi dwoma ręcznie robionymi zeszytami [heh, taka ze mnie chwalipięta]. A więc, kupiłam sobie czyste zeszyty i zrobiłam z nich coś takiego. Dekoracja prosta, z filcu i guzików. Guziki, nie wiem czy pamiętacie, kupiłam w Chorwacji a filc w Tesco. Ja, jestem z nich bardzo dumna. A wy co o nich myślicie?




To chyba koniec. Chciałam was jeszcze raz zachęcić, do odzwiedzenia fp bloga i zostania tam na dłużej. Jeżeli ktoś złapie moment 3000 wyświetlenia, to poproszę o screena. Nagrody chyba nie będzie, bo nie mam pojęcia co nią może być, ale będę bardzo szczęśliwa :)
Mam jeszcze pytanie, czy chcecie, abym robiła serię Biedronka vs Inne Sklepy?

Do Przeczytania!

czwartek, 21 sierpnia 2014

Czy cena idzie w parze z jakością?

Hejiii!
Taaaak. Jest 2:00 a ja sobię piszę post. No, nie ważne. Czasami w nocy lepiej sie myśli. Po pierwsze takie szybkie ogłoszenia parafialne. Po prawej stronie jest część "o mnie". na końcu tekstu, dodałam informację o tym, że wykonuję amatorskie design'y, więc jeśli ktoś jest tym zainteresowany to - i uwaga druga sprawa - może napisać na stronie fecebook'owej mojego bloga! Tak, założyłam taką i jak na razie jest zerowe zainteresowanie. Znajdziecie ją, klikając na ikonkę pod "O mnie". Zachęcam was do polubienia tej strony, ponieważ nie będę już dodawać ogłoszeń na bloga, jak posty, tylko szybciutko wpisywać je na fb oraz kiedy pojawi się post, lub pytać was, co chcielibyście u mnie zobaczyć itd.

Czy cena idzie w parze z jakością? - czyli porównanie produktów z biedronki, z produktami kupionym w innych sklepach. Jeśli wam się spodoba ta seria, to będę co jakiś czas dodawać takie wpisy. Dzisiaj chciałam porównać zmywacze do paznokci - bebeauty NAIL EXPERT!V (Biedronka) oraz zmywacz, którego firmy niestety nie mogę znaleźć. A oto  nasze dwa rodzynki:






Ok. Obydwa zmywacze są w przestrzennej, ładnie wykonanej butelce. Nie są to "zwykłe" buteleczki. Te, mają na górze taki dozownik, na który się naciska i zmywacz wypływa. Magia! Jeśli chodzi o wygląd, to nie mam do żadnego zastrzeżeń. Wolę ten kształt, od zwyczajnych, małych buteleczek. Jeśli chodzi o jakość, to są o wiele lepsze od tych, w szklanych butelkach lub z kwiatuszkiem na zakrętce. Tamtych NIGDY nie kupujcie! One psują paznokcie (przynajmniej mi).

BeBeauty (Biedronka)
"Zmywacz do paznokci z olejem kokosowym i gliceryną. Natłuszcza i chroni płytkę paznokcia i skórkę wokół przed wysuszaniem. Nie zawiera acetonu" A więc zacznijmy od początku. Aby "wylać" zmywacz, należy nacisnąć parę razy dozownik. Zwykle, jest to 5-6 razy. Płyn na płatku, ma kolor pistacjowy. Lakier zmywa w miarę dobrze, chodź po paru przetarciach. Bo zmyciu, paznockie są, hmm... no nie są całkiem wysuszone ale nie są też mocno nawilżone. Coś tak pomiędzy. Daję mu wieeeelki plus za to, że po wyschnięciu paznokcie pięknie pachną kokosem!




Zmywacz z innygo sklepu bez marki
"Delikatny bezacetonowy zmywacz do paznokci z olejkiem różanym i witaminami" Był troszkę droższy od zmywacza z biedronki, ale niewiele. Oczywiście, trzeba nacisnąć na dozownik, lecz tutaj wystarczy 2-3 razy. Płyn na płatku nie ma żadnego koloru. Ten produkt bardzo dobrze zmywa lakier. Wystarczy położyć na paznokieć, chwilkę potrzymać i gotowe! Dobrze nawilża paznokcie i oczywiście jak jest napisane na opakowaniu, pięknie pachnie różami!




WERDYKT
Moim zdaniem, ten pojedynek wygrywa zmywacz z innego sklepu. Są one naprawdę bardzo podobne i zwyciężył małą przewagą. Łatwiej się go "nakłada", lepiej zmywa i minimalnie lepiej odżywia moje paznokcie. Oczywiście, wasza ocena może być inna.
To już koniec na dzisiaj. Koniecznie napiszcie mi, czy podoba się wam takie coś. Jeśli tak, to raz na tydzień postaram się dodawać posty tej serii. Pozdrawiam was i do Przeczytania!

sobota, 16 sierpnia 2014

Kujon!

Witam!
Przepraszam, że nie dodałam wczoraj postu (tak jak obiecałam), ale wiecie, święto itd. i jakoś tak wyszło. Ponieważ szkoła już niedługo, to chciałam poruszyć ważny (według mnie) temat, czyli "Kujonów".

Kto to jest kujon, według słownika? - 
Pogardliwie o osobie uczącej się na pamięć, pilnie, lecz bez zrozumienia.
Według "Internetów"? - 
Kujon (kwadrat, jajogłowy) – osoba bardzo denerwująca, charakteryzująca się koszulą w spodniach i okularami po dziadku. Występuje zwykle w stadach, zwanych kółkami naukowymi.
Ataki denerwującego śmiechu kończy osobliwym chrumknięciem jak, nie przymierzając, prosiak. Normą wśród kujonów są alergie na wszystko, co unosi się w powietrzu. Mają tak mizerne ciała, że zdaje się, iż pierwszy podmuch wiatru może ich rozwalić. Żaden kujon nigdy nie wyciśnie na klatę 15 kg, choćby nie wiadomo ile ćwiczył – kulturystą nie zostanie. Często posługuje się bełkotem pseudonaukowym.
Według mnie? - Kujon to osoba, która uczy się wszystkiego na pamięć, ale sama do końca nie wie czego. Po prostu, umie to wyrecytować jak wiersz, lecz nie umie użyć tego w praktyce i ciągle się chwali tym, że to wie, lecz tak naprawdę siedziała godzinami w domu, żeby to zapamiętać.
Według osób, które znam? - Jest to osoba, która ma dobre oceny i to tyle. Jeśli ma dobre oceny, to pewnie siedzi godzianmi w domu przy książkach, ale tak naprawdę nie wiem, co ona robi w domu, ale ma dobre stopnie, czyli pewnie "kujoni". Pośmiejmy się, ale kiedy przyjdzie czas na sprawdzian, to oczywiście będziemy sie podlizywać i usiądziemy obok!
Pewnie nie raz spotkaliście się z tym, że kogoś nazywano kujonem, lub sami to robiliście. Spotyka się to raczej w podstawówce, w gimnazjum jest to już wyższy poziom "kujoństwa". Ja osobiście wiem, jak to jest być tak nazywaną, ponieważ przez całą podstawówkę i gimnazjum miałam zawsze najlepsze oceny, ale nie kułam w domu godzinami, tylko słuchałam na lekcjach i po prostu mam dobrą pamięć. (Chyba jestem słuchowcem..) Bardzo mnie to denerwowało, ale zaczęłam to olewać. Ja wiem, co robię w domu po szkole i nie obchodzi mnie to, co inni gadają. Też to znacie? A może to wy byliście tymi, którzy się naśmiewali? W gimnazjum nie trzeba mieć już dobrych ocen, wystarczy, że ma się okulary i wygląda "nieatrakcyjnie". Na szczęście mnie już tak nie "dręczą", mimo to, że mam najwyższą średnią w klasie, lecz nadal mnie to denerwuje.
Dlaczego akurat z nich się śmieją? Bo mają dobre oceny? To raczej dobrze. Dlaczego w Polsce się przyjęło, że jeżeli ma się niskie oceny i złe zachowanie, to jest się kimś popularnym? Dla mnie to jest śmieszne i żałosne... Jeżeli ktoś się dobrze uczy i jest dobrym człowiekiem, to wśród rówieśników jest zerem, ale jeśli pije, pali, ćpa, przeklina, ledwo co zdaje to jest świetny!
No cóż... świata już raczej nie zmienimy, ale możemy chociaż zastanowić się nad naszym zachowaniem i zmienić siebie. To już koniec na dzisiaj. Wpis bez zdjęć, ale mam nadzieję, że nie przeszkadza to wam. Pozdrawiam i do przeczytania!

A co wy myślicie na ten temat?
Może macie jakieś doświadczenie?




czwartek, 14 sierpnia 2014

Ogłoszenie

Cześć!
Dzisiaj taki nieciekawy post. Przepraszam, że dawno nie pisałam, ale nie było mnie w domu. Jutro już powinnam być i dodać coś konkretnego ;) A na koniec ogłoszenia dodaję zdjęcie przepysznego Tymbarka, którego teraz chyba ciut za dużo piję. Do przeczytania!

(piszę z telefonu, więc zdjęcie nie jest super jakości)

piątek, 8 sierpnia 2014

Gwiazd Naszych Wina

Dzień Dobry!
Dzisiaj chciałam wam napisać o rzeczy, którą wymieniłam w moim ostatnim podsumowaniu a będzie on tak jak wskazuje jego tytuł o książce.....


"Gwiazd Naszych Wina"

Czyli książka o tajemniczym tytule, która skrywa wiele tajemnic. Po pierwsze, jeśli jeszcze nie widzieliście filmu ale myśleliście nad tym to najpierw przeczytajcie książkę! To jest po prostu dzieło. Tego nie da się opisać, trzeba przeczytać. Ogólnie, to historia opowiada o ludziach chorych na raka, o tym, jak oni sami na siebie patrzą i co o sobie myślą. Zdziwiło mnie to, co oni mówią o swojej chorobie. W książce użyto takich zwrotów, jak np. to, że "depresja nie jest skutkiem ubocznym raka, depresja jest skutkiem ubocznym umierania" lub jest tam coś takiego, jak "bonusy rakowe" czyli jakieś ulgi, promocje, podarunki tylko z racji tego, że ktoś jest chory. Jest bardzo wzruszająca i prawdziwa. Oczywiście, najważniejszy jest tam chyba wątek miłosny między Hazel a Augustusem. Nie będę wam opowiadać wszystkiego bo mam nadzieję, że przeczytacie tą książkę, sami będziecie nią zachwyceni i wyciągniecie z niej wiele dobrego. Między innymi, są tam piękne teksty i parę z nich chciałabym tutaj przytoczyć. 


"Czasami wydaje się, że wszechświat chce zwrócić na siebie uwagę"
„- Jestem granatem - powtórzyłam. - Chcę trzymać się z dala od ludzi, czytać książki, rozmyślać i spędzać czas z wami, ponieważ i tak nie mogę zrobić nic, żeby was nie zranić. Jesteście zbyt zaangażowani, więc pozwólcie mi po prostu żyć tak, jak chcę, dobrze? Nie mam depresji. Nie muszę nigdzie wychodzić. I nie mogę być typową nastolatką, ponieważ jestem granatem.”

"(...)„Czasami wydaje się, że wszechświat chce zwrócić na siebie uwagę”.
I w to właśnie wierzę. Wierzę, że wszechświat chce, byśmy go zauważali. Myślę, że wszechświat jest bardzo ukierunkowany na świadomość, że nagradza inteligencję po części dlatego, że lubi, gdy ktoś docenia jego elegancję. A kimże jestem ja, jakiś epizod w dziejach, by mówić wszechświatowi, że on - albo moje postrzeganie go - jest tymczasowe?"
"Wydawało się, że to było całe wieki temu, jakbyśmy przeżyli krótką, ale mimo to nieskończoną wieczność. Niektóre nieskończoności są większe niż inne."
"To tylko nasza, a nie gwiazd naszych wina”

No, troszkę się ich nazbierało ale są to według mnie te najważniejsze cytaty. Jeśli chodzi o książkę, a nie jej treść to jest estetycznie wykonana, na okładce jest scena z filmu i oczywiście jest podany autor, czyli John Green. W środku znajduje się pare zdjęć z filmu.To chyba wszystko, co chciałam powiedzieć wam o tej książce. Gorąco zapraszam do poznania jej osobiście! Zostawiam was z resztą zdjęć i Do Przeczytania!








piątek, 1 sierpnia 2014

July

Witam!
Wróciłam z obozu, cieszycie się? Jeśli chodzi o następny post, to dodam go dopiero po weekendzie, ale dokładnie nie wiem kiedy. Dzisiejszy wpis będzie podsumowaniem lipca, więc zaczynamy!
[edit: nie będzie zdjęć, gdyż chwilowo aparat zaginął w Narnii]

WAKACJE
Ehh... minął już miesiąc, zostało tak mało czasu! Ale ja jestem bardzo szczęśliwa z moich wyjazdów. Byłam w pięknej Chorwacji [<--- klik] oraz na obozie jeździeckim. Serdecznie zapraszam do oglądnięcia zdjęć z naszego turnusu, oraz mam nadzieję, że na dniach pojawi się filmik promujący także z naszego tygodnia. ZDJĘCIA Obóz jak co roku był świetny! Nie zabrakło wygłupów, jazdy konnej, dużo nauki i oczywiście masa śmiechu oraz wspaniali ludzie. W tym roku mogłam spróbować swoich sił na woltyżerce i muszę sie pochwalić, że nawet trener mnie pochwalił :3 [a u nas to naprawdę rzadkie zjawisko] Nauczyłam sie paru nowych figur woltyżerskich, ćwiczyłam utrzymanie równowagi na równoważni [czyt. huśtawka], najadłam się zupek, kiesieli itd. [spokojnie, karmili nas tam] Po prostu było świetnie! Oczywiście wszyscy kochają wstawać codziennie o godzinie 4 nad ranem i wyprowadzać konie oraz mieć dyżur w stajni na którym trzeba zamiatać 10 razy dziennie i dolewać wody co 2 sekundy. Serdecznie zapraszam na obozy do Aratu, ja osobiście jeżdżę tam "na codzień" oraz co roku jestem na obozie. Jeżeli ktoś chce się porządnie nauczyć jeździć, to ta stajnia jest dla niego! [nie twierdzę, że ja jeżdżę świetnie, ciągle się uczę!] Hmm.. no nie wiem co mogę jeszcze powiedzieć na temat obozu. Ogólnie świetna atmosfera, mili opiekunowie, ciekawe jazdy i zajęcia w czasie wolnym oraz świetna zabawa przy kręceniu filmiku promującego.

BLOG
Oooooj dużo się działo. Przedewszystkim w sferze designu, on ciągle jest w remoncie, ponieważ nie mogę się zdecydować co do stylu. Chciałam też wam baardzo podziękować za aktywność okazywaną w wyświetleniach i komentarzach. Cieszę się też, że przybyło aż tylu obserwatorów. Wiem, że większość z nich jest tylko przez konkurs, ale mam nadzieję, że mam paru prawdziwych, na których mogę liczyć. Od pewnego czasu zbieram się też do napisania do firmy Allepaznokcie w sprawie współpracy. Czy może ktoś z was współpracował z nią? Jeśli tak, to proszę o krótkie opisanie współpracy w komentarzu.

ULUBIENIEC
Ulubieńcem miesiąca zostaje książka pt. Gwiazd Naszych Wina oraz płyta Thirty second to Mars - This is war, ale o nich w osobnych postach.

Na dzisiaj to chyba już wszystko. Niestety jakoś szczególnie dużo się w tym miesiącu nie wydarzyło. Mam pewien pomysł, ale nie wiem, czy trafny. Chciałam się was spytać o zdanie, co myślicie o tym, żebym w każdym podsumowaniu miesiąca pisała też piosenkę miesiąca, film i książkę? To ja kończę i Do przeczytania!

P.S Jeżeli ktoś mnie znajdzie na zdjęciach z obozu [wątpię] to oblinkuję jego blog w następnym poście. Link do zdjęcia na którym jestem wstawcie w komentarzu.
P.P.S Właśnie się przekonałam, że strasznie trudno pisze się w Paincie.